2017-10-17

tennis skirt & burgundy knit

♬ architects // doomsday


przeprowadzka do UK to z pewnością jedna z tych rzeczy, których chyba nigdy nie będę żałować. jestem tutaj zaledwie drugi miesiąc, a czuję, jak bardzo przesiąknęło mnie tutejsze życie i kultura. nawet jeżeli Anglicy w swojej osobie mi nie odpowiadają (dwulicowi, nieco aroganccy i mega uprzedzeni), a pogoda jest, jaka jest i w ogóle nie rozpieszcza (właśnie doświadczam huraganu, how cool is that?), moje nadmorskie, walijskie miasteczko sprawia, że czuję się wyjątkowo dobrze i spokojnie. miałam bardzo dużo wątpliwości przed studiowaniem za granicą - zarówno ze względu na sklep, jak i na swoją pewność siebie oraz w to, co przyjazd tutaj może przynieść - jednakże ostateczna decyzja została podjęta: spakowałam się i przyleciałam. i nie mogłam trafić lepiej. już nawet pomijając fakt, jak wielu wspaniałych ludzi poznałam, jak niesamowicie szybko urosła moja umiejętność porozumiewania się po angielsku; zaszło we mnie całe mnóstwo zmian, zbalansowałam się wewnątrz.

pisałam wam już o tej miejscowości w tym poście - Aberystwyth to totalna dziura na wybrzeżu Walii, z dala od lotniska, z drogimi dojazdami do jakiegokolwiek większego miasta, upchana studentami, cholernie dużymi mewami i pięknymi budynkami. ale jest fajnie - naprawdę. pogoda mega utrudnia chodzenie w ulubionej przeze mnie plisowanej spódniczce, niemniej jednak wskakuję w nią gdy tylko wiatr nieco przystopuje. w związku z tym, że nigdy nie wiadomo, kiedy akurat spadnie deszcz, a kiedy będzie tak silny wiatr, że przedmioty będą latać, zawsze warto mieć ze sobą parasol, albo chociaż czapkę - inaczej bardzo łatwo o chorobę. nie żeby coś, ale ja się już trzeci tydzień próbuję wyleczyć z przeziębienia i nic z tego! nawet w dnie, w których praży słońce, warto wziąć pod uwagę, że za chwilkę prawdopodobnie zajdzie za chmurami i zrobi się okropnie zimno, i zgarnąć ze sobą jakiś cieplejszy sweter. ostatnio stawiam coraz to bardziej na wygodę, nie brakuje jednak momentów, w których wyciągam z szafy tennis skirt i wciskam w nią koszulę; postanowiłam więc wszystko to ze sobą złączyć i, korzystając z dobrej pogody, jednocześnie przygotowując się na jej ewentualne zmiany, połączyłam grunge'ową spódniczkę z ciepłym, bordowym sweterkiem.


bordowy sweter wpadł mi w oko już dawno za sprawą Kornelii. fociłyśmy, kiedy przyszła jej paczka z Zafula z nim w środku - no przepadłam i tylko patrzyłam, czy nie mam żadnych nadprogramowych złotówek! jeżeli szukacie na jesień czegoś, co będzie cieplutkie i miłe w dotyku - ten będzie perfekcyjny. nie zapomniałam jednak, że w każdej chwili takie połączenie może stać się niewystarczające za sprawą deszczu lub wiatru. zabrałam więc ze sobą swoją skórzaną kurtkę - dorwałam ją w f&f na przecenie i od tego czasu jesteśmy nierozłączne! jest ciepła, idealnie pasuje do praktycznie każdego ubioru, a przede wszystkim - nie przemaka. razem z beanie dodaje całości charakteru, nawet jeżeli do butów na platformie dobierzemy dziewczęce skarpetki z falbanką! uwielbiam kontrasty tego typu, właśnie wtedy czuję się najlepiej. moje ulubione oxfordy z vagabonda widzieliście już niejednokrotnie. choć eleganckie i na dość sporej podeszwie, są mega wygodne i fajnie wyszczuplają nogi.


w najbliższym czasie zamierzam was totalnie obrzucić zdjęciami z Aber - mam już kilka w zapasie - a jest, naprawdę, na co patrzeć : ) jeżeli macie jakiekolwiek pytania, co do studiowania tutaj, jak przebiega proces rekrutacji, również mogę poświęcić na to kilka postów - piszcie śmiało. liczę także że podrzucony outfit wam odpowiada! dodam, że w Skydance będziemy nieco ulepszać krój naszych tennis skirt. zamierzamy poszerzyć je w talii oraz w biodrach, dzięki czemu staną się z pewnością o wiele bardziej uniwersalne i więcej ludzi będzie mogła wciągnąć się w klimaty grunge i vintage!
ps: jak tam moja platyna wpadająca w rudy na głowie? totalnie za mało różowego widzieliście, może kiedyś uda mi się to nadrobić, ale póki co - kolejny cel na włosach: czerwień! 🙆

sweter - zaful
tennis skirt - skydance
beanie - accesorize
kurtka - f&f
torba - bunt color
buty - vagabond

35 comments:

  1. ładny sweterek
    opowiedz mi coś o procesie aplikacji na studia D:

    ReplyDelete
    Replies
    1. i zrobiłaś najgorszy błąd życia zostając na wsiizie

      Delete
  2. fajny masz sty, bardzo podoba mi stylizacja

    https://hyggelifestyle.wordpress.com/

    ReplyDelete
  3. Świetnie wygladasz ;*
    super look
    https://xthy.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. zazdroszczę tej przeprowadzki..:)

    ReplyDelete
  5. Fajnie! Obserwuje bloga z ciekawoscia ;)

    pczarnuch.wixsite.com/myblueeyes

    ReplyDelete
  6. Piękny kolor swetra ;)
    Również obserwuje ;)

    ReplyDelete
  7. Walia brzmi super! Gratuluję odwagi, żeby się przeprowadzić. :) No i super outfit, bardzo mi się podoba sweterek i spódniczka. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. brzmi super i jest super :) Dziękuję!

      Delete
  8. Bardzo fajny look, podoba mi się sweterek :) lubie ten kolor

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja również! zwłaszcza na jesień :)

      Delete
  9. Zazdroszczę przeprowadzki, sama mam ochotę zmienić swoje otoczenie i zacząć życie w innym kraju, ale chyba jeszcze nie jestem na tyle odważna.. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie zjada to zbyt wiele odwagi, przestawić lekko myślenie na "chcę", niż "jest tyle przeszkód" i będziesz tam, gdzie chcesz :) 🌹

      Delete
  10. Super doświadczenie ;). Ładny outfit :3.
    http://modoemi.blogspot.com

    ReplyDelete
  11. Boskie zdjęcia,mega sweterek <3

    ReplyDelete
  12. Przepiękna stylizacja <3

    Uśmiech dla Ciebie i miłego dnia! :)
    Zapraszam do mnie

    ReplyDelete
  13. ale tam pięknie :)
    śliczny sweterek :)

    ReplyDelete
  14. ten sweterek jest bombowy! bardzo mi się podoba :-)
    Sandicious

    ReplyDelete
  15. Klimatyczne zdjęcia! Mam taki sam sweterek. :)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. nic dziwnego, skoro jest taki super haha!

      Delete