2017-03-07

coffee talks | shinybox & inspiredby

keep exploring, seek and find, you know you might surprise yourself ♬ jack garrat // surprise yourself
cześć wszystkim! ruszamy wreszcie z serią coffe talks :) kawa, jak wiadomo, jest bardzo szczególnym elementem życia i nie wiem jak wy - ale ja nie wyobrażam sobie dnia bez przygotowania sobie kubka mrożonej kawusi, by umilić sobie popołudniowe obowiązki! napój ten jednak kojarzy nam się także z wieloma innymi rzeczami; pobyt w kawiarni od razu przypomina mi o naszych odwiedzinach w londyńskim Starbucksie, gdzie nasz wielki Pikachu otrzymał ketchup od pracowników, oraz z nieskończonymi pogawędkami z Ralphem, albo po prostu - szlifowaniem z nim angielskiego, mówiąc jakieś dziwne rzeczy :)
dziś powiemy wam co nieco o naszej ostatniej współpracy z nadzwyczajnymi lutowymi pudełkami ShinyBox oraz InspiredBy! jest to bowiem dla nas swego rodzaju osiągnięcie, mały krok naprzód świadczący o tym jak dobrze Skydance sobie radzi i jak do wielu ludzi ma szansę trafić - co niezmiernie nas cieszy. nie zależy nam na niczym innym, jak na dotarcie do jak największego grona ludzi i zrzeszenia ich wszystkich - stworzenia malutkiej społeczności. wielu z was pomaga nam w tym dzielnie się udzielając i podtrzymując nasze magiczne, skajdensowe klimaty, ale dla nas zawsze to będzie mało! dlatego jesteśmy otwarci na nowe współprace, intrygujące propozycje, uwielbiamy wcielać w życie coraz to nowsze pomysły, czy wasze sugestie. pamiętajcie więc, że możecie się do nas odzywać jak tylko jakaś super idea urodzi się w waszych głowach, w międzyczasie my - zaprezentujemy pudełka, powiemy o nich co-nieco i zdecydowanie zainspirujemy!

urok od inspiredby

pierwsze co rzuca się w oczy to prawdziwie eleganckie opakowanie. pudełeczka mają urokliwe kolory, w środku natomiast możemy znaleźć gazetki informujące o produktach, które wrzucone zostały do tej edycji. a potem...? potem nasze chokery! znajdowały się na samej górze i ogromna duma nas rozpierała, gdy rozszarpując z niedoczekaniem papier, dojrzeliśmy skajdensowe aksamitki. w pudełkach znajdują się po dwie sztuki - każda w innym kolorze. jak pisało o nich inspiredby, jest to motyw przewodni tej zimy i nie można się obejść w okresie karnawałowym bez odrobiny weluru na szyi 😊 nasze produkty stanowczo odbiegały od reszty kosmetyków, wydawały się być czymś odciętym, odrębnym - głównie za sprawą czarnych woreczków z organzy, do których pakujemy naszą biżu i wielkiej wizytówce z dotworkową triple goddess (za wykonanie nadal dziękujemy Magdalenie!). prędzej czy później jednak należało dokopać się dalej, prawda?

+ herbaty qbox
wyjęliśmy je jako pierwsze i chyba najbardziej zwróciły naszą uwagę. mają świetne opakowanie - bardzo oldschoolowe i minimalistyczne zarazem. ziołowe i naturalne, czyli tak, jak lubimy najbardziej! ja co prawda fanką herbat nie jestem i szczerze powiedziawszy unikam ich jak ognia jak tylko mogę, ale Ralphowi bardzo spasowała ta propozycja :)

+ maseczki bioliq
firma bioliq jest na pewno powszechnie znana, niestety my nigdy nie mieliśmy okazji jakoś specjalnie jej przetestować. niestety nadal nie będziemy mieć biorąc pod uwagę, że próbki są dla kobiet w okolicach 30-40 lat 😛 natomiast moja mama je sprawdziła i twierdzi, że są dobre - jednakże nie rewelacyjne i zamierza zostać przy swoim kremiku z elfa. a należy podkreślić, że ma cerę naczynkową - a maseczki jakie otrzymaliśmy teoretycznie są pod tego typu skórę właśnie. cóż bioliq, próbuj dalej!

+ żel do mycia twarzy dottore
ponieważ ostatnio zmagam się z nadmiernym używaniem powszechnie zwanej tapety (bo co! polubiłam, a Ralphowi się podoba), każdego rodzaju płyny micelarne i inne oczyszczacze aktualnie są dla mnie mocno na tak. bardzo zaciekawił mnie design produktu - rozrzucone litery układające się w nazwę firmy sprawiły, że razem z Ralphem dociekaliśmy co to w ogóle jest przez dłuższą chwilę :P szczerze powiedziawszy od tak drogiego kosmetyku oczekiwałam nieco lepszych efektów. nowy żel w sklepie kosztuje 59zł - a działa dokładnie tak samo, jak mój aktualny żel z under20. niemniej jest to z pewnością ciekawy dodatek biorąc pod uwagę, że na bale karnawałowe warto nałożyć na siebie błyszczące cienie do powiek. 😊

+ sevolium krem przeciwtrądzikowy
trudno nam cokolwiek powiedzieć, bo nie został jeszcze przetestowany - ale prezentuje się fajnie :) póki co Ralphie go sobie przygarnął, bo ja zachwycam się kremikiem z Avene, ale prędzej czy później możemy wstawić wam jakiś test, jeśli jesteście ciekawi!

+ paleta w7 neon eyes paletka z cieniami do powiek z iście karnawałowymi odcieniami! doprawdy, dawno nie zetknęłam się z aż tak silnymi odcieniami. jeżeli mowa o oczach - preferuję odcienie brązu i beżu, aktualnie użytkuję chocolate bar od too faced, jednakże czysta ciekawość kazała mi pewnego dnia nałożyć różówy na oczy... nigdy więcej! jednak dzięki temu malutkiemu sprawdzianowi wiem już, że cienie nakładają się perfekcyjnie jak i są niesamowicie wytrzymałe nawet bez bazy - ciężko je było później zmyć. poza tym posiadają świetny pędzelek - na pewno warto bliżej przyjrzeć się tej firmie. póki co upatrzyłam sobie colour me buff, 10 out of 10 - perfect 10 i zwykły eye shadow kit. podpatrzcie sobie, bo mają bardzo dobre ceny w porównaniu do jakości!

party time od shinybox

tu niestety naszych maluchów w postaci obróżek nie było, ale mi osobiście wydaje się, że propozycja jest znacznie ciekawsza od poprzednika! znajdziemy tu między innymi prześwietny brokat do twarzy, nietypowe rzęsy i kredkę do oczu w ekstrawaganckim kolorze. instytucje shinybox oraz inspiredby stanowczo należy pochwalić za idealne dopasowanie produktów do tematyki pudeł. luty, kojarzący się głównie z karnawałem i balami maskowymi, dostarczył nam wiele możliwości zrekonstruowania swojej twarzy tak, by totalnie różniła się od codziennego wyglądu. i to stoi na plus, nawet, jeśli my z Ralphem wolimy siedzieć w domu...

+ kępki rzęs neicha + klej
tego na 100% nie przetestujemy :D Ralph na pewno się do tego nie kwapi, ma super rzęsy no i raczej za makijażem w ogóle nie przepada. ja natomiast nie mam pojęcia jak się obsługuje takie rzeczy, więc póki co czekają na kogoś, kto z dobroci serca je przygarnie. wyglądają natomiast całkiem fajnie i solidnie - i to w zasadzie wszystko co możemy o nich powiedzieć :)

+ odżywka gliss kur fiber therapy od schwarzkopf
pachnie - nieziemsko :) stety lub nie, ale jest przeznaczony do pielęgnacji włosów farbowanych. jako iż i ja i Ralphie mamy włosy w kolorze naturalnym, posiłkuje się nim mamuśka. nie zauważyła jednak jakiś znaczących zmian w kondycji swojego włosa - z resztą, nigdy nie byłyśmy jakoś zafascynowane firmą schwarzkopf. ja jednak niedługo zamierzam coś kolorystycznego z moją grzywką zrobić, więc może będę mieć okazję sprawdzić odżywkę... 😊

+ krem pod oczy l'orient
z minerałami pochodzącymi z Morza Martwego w składzie, krem ma odświeżać oczy i ochraniać ich krańce. według malutkiego opakowania - pozwoli to na zapobieganie ich czerwienieniu i przemęczaniu oraz utrzymanie odpowiedniego nawilżenia. na pewno nam się przyda, jako, iż jesteśmy totalnymi geekami i żyjemy komputerami. konsystencja jest przyjemna - szybko się rozprowadza oraz nie jest lepka, natomiast zapach pozostawia wiele do życzenia! wiadomo, składniki naturalne i wymagać zbyt wiele nie można, bo wszystko zależy od ich kompozycji. niemniej jednak fajnie by było dołożyć jakieś fajnie pachnące ziółko.

+ emulsja rozjaśniająca joko to mój faworyt!! kiedy tylko odrobina została wyciśnięta na moje palce i zobaczyłam cały ten brokat... jeżeli ktoś czytał zakładkę "o nas" ten wie, że w naszej krwi płynie przede wszystkim wszystko to, co się mieni. pewnie dlatego tak okropnie przypadło mi to do gustu. ciężko jest dopasować odpowiednią ilość świecidła, wiecznie wypada go zbyt wiele, ale stało się dla mnie ogromną inspiracją - bo na czapki idące wielkimi krokami do sklepu (soon!!!) mam już pomysły na fajne zdjęcia!

+ cytrusowe masło do ciała cuccio naturale
oj, na punkcie wszelkich kremów i maseł do ciała gab ma obsesje! w związku z tym, nic dziwnego, że tak bardzo jej się ta mała próbka spodobała, prawda? jej miętowy kolor kompletnie nie odpowiada typowemu dla cytrusów zapachowi. jak na złość, Ralphie siedzi aktualnie w Anglii i jeszcze go nie sprawdziliśmy.

+ pasta blanx med stain removal
wel... pasta jak pasta! myliśmy nią zęby na lotnisku. po całej nocy spędzonej na spaniu i marznięciu, stanęliśmy w przejściu pomiędzy toaletą męską, a damską i w ten oto sposób otrzymałam od Ralpha możliwość umycia ząbków. i tak sobie umyliśmy. cool story, co? ✨ na pewno posłuży w podróż ☺

+ krem do rąk -20 protect hands firmy farmona
Ralphie bardzo dba o dłonie, pewnie dlatego kiedy tylko zorientowaliśmy się, że kremik ma właśnie im służyć, przykuł naszą uwagę : ) w składzie znajduje się nagietek, który jest doskonale znany ze swoich właściwości chroniących i odświeżających skórę. mrozy się skończyły - ale shinybox bardzo trafnie dobrał ten produkt. ⛄

+ żelowa maskara do brwi od bella
bell, och bell - ostatnio rozczulam się nad tą firmą! ich kosmetyki są naprawdę świetnej jakości oraz w przystępnych cenach. lakiery do paznokci, a przede wszystkim pomadki - zarówno koloryzujące i nawilżające, jak i matowe... maskary nie potrzebuję - brwi mam gęste i skryte pod grzywką, więc nie ma potrzeby doprawiać im koloru. przetestowałam jednak produkt; nie mam zbyt dużego doświadczenia w tego typu rzeczach, ale jako początkujący mogę stwierdzić, że maskara jest zbyt lejąca i nakłada się ją zwyczajnie źle - za to kolorek ma bardzo fajny!

+ cień do oczu w kredce od faberlic
bardzo ciekawa propozycja rosyjskiej firmy faberlic - aksamitny cień o powiek w postaci kredki! nam trafił się przyjemny, chłodny niebieski, z pewnością perfekcyjnie oddający śnieżne dni. nakładanie go sprawiło jednak ogromne trudności i mimo wszystko zdecydowałam się na rozmycie koloru pędzelkiem. raczej nie byłabym w stanie malować się czymś takim na co dzień!

koszulka - skydance
spodnie - zara
jak podoba wam się zimowa edycja shinybox oraz inspiredby? pierwszy raz mieliśmy okazje przetestować coś takiego za sprawą wrzucenia im naszych skajdensowych dobroci i nie ukrywamy, że jesteśmy bardzo tym zaintrygowani. z pewnością liczymy na więcej współprac z firmą, bo tworzą bardzo ciekawy sposób na poznanie kosmetyków, ich właściwości oraz wielu mniejszych sklepów! nawet, jeśli coś jest nietrafione, zawsze możemy wywołać uśmiech drugiej osoby wręczając jej to, a potem zająć się testowaniem naszych własnych skarbów.

dla umilenia wtrącamy w to wszystko zdjęcia gab w naszej nowej skajdensowen koszulce i spodniach, które dostała na vinted! nie mogło zabraknąć na nich kawy - no bo jak to coffee talks bez tak ważnego symbolu :) poza tym, musiały, po prostu musiały pojawić się Pikachu. zdjęcia wykonywane były przez Kornelię - za co Ci dziękuję po raz kolejny! ten sam dzień miał być jeden z ostatnich w jakich się widziałyśmy przed wyjazdem moim i Ralpha do Anglii, a ponieważ 17 lutego miałam urodzinki, wpadła do mnie z dodatkowym małym Pikachu w zielonym kubraczku jako prezentem, także trzeba było go uwiecznić 😛 teraz już macie pewność, że mamy na ich punkcie obsesję.

dajcie koniecznie znać w komentarzach co sądzicie o pudełkach, co wam się spodobało, co chętnie byście przygarnęły! miło jest nam widzieć jak duże zainteresowanie skajdensing przyciągnął. ✌️

14 comments:

  1. krem pod oczy zapisuje!
    super pościk Gabciu!

    ReplyDelete
  2. Hej! Świetny post:)

    obserwuje i zapraszam do mnie :
    http://milentry-blog.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Beautiful post, Dear<3

    I will be glad to friendships with blogs ♥ Julia Shkvo

    ReplyDelete
  4. Świetny instagram, świetna koszulka i sklep! Biegnę coś sobie znaleźć :D

    Mój blog

    ReplyDelete
  5. Wow świetne pudełeczka, a dokładniej ich zawartości. Aż pozazdroszczę. :) Zawsze zastanawiałam się nad tym czy to kupić. :)

    Pozdrawiam, Olivia
    http://dalilahome.blogspot.com

    ReplyDelete
  6. Zdjęcie z kotem najlepsze! :D

    ReplyDelete
  7. Ja też nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez kawy :D
    Bardzo fajny post i zdjęcia, zgadzam się z koleżanką wyżej zdjęcie z kotem najlepsze :D


    Zapraszam serdecznie do mnie i jeśli blog się podoba zaobserwuj!
    http://livetourevel.blogspot.com/2017/03/recenzja-pynnych-pomadek-z-golden-rose.html

    ReplyDelete
  8. Ciekawy, pełen inspiracji blog. Zdecydowanie zostaję na dłużej :)
    buziaki, Niki

    nicoolsblog.blogspot.com

    ReplyDelete
  9. Fajny box ale szału nie ma, rzeczy z drogerii. Ja polecam Fabfifun (fabfitfun.com) ze stanów albo Birthday Box z polski (bdaybox.co)

    ReplyDelete